Menu

Bearded, inked and awesome

czyli życie faceta po trzydziestce... Blog nie tylko o brodzie i tatuazu.

[RECENZJA] Easy Tattoo

beardedinkedandawesome

easy

 

Blog beardedinkedandawesome.blox.pl zmienił adres na beardedinkedandawesome.pl

Przeczytaj ten artykuł w nowej wersji serwisu! Klik!

Już jutro w Lublinie odbędzie się Tattoofestival. Nie mogę się doczekać i od rana żyję tylko tym tematem. W związku z tym postanowiłem napisać coś w temacie tatuażu - krótką recenzję kosmetyków do pielęgnacji tatuażu marki Easy Tattoo.

Ostatnio robiłem kilka nowych wzorków na sobie, więc miałem okazję dokładnie przetestować jak to wszystko działa. Pielęgnacja tatuażu, to bardzo ważny element, który często decyduje jak ten tatuaż będzie wyglądał (oczywiście poza umiejętnościami artysty). Mówiąc krótko – zrobić tatuaż to jedno, później trzeba o niego dbać. Do testu poszły dwa produkty, sprzedawane w zestawie – łagodny żel czyszczący oraz krem.

Skład:

Nie widzę potrzeby wymieniania wszystkich składników, bo to znajdziecie u wujka google. Skupmy się na składnikach aktywnych.

Żel do mycia:

SODIUM LAURETH SULFATE
Aktywny powierzchniowo detergent o właściwościach oczyszczających

PROPYLENE GLYCOL
Środek uwalniający i nawilżający, który pobudza rozpuszczanie i eliminacje zanieczyszczeń jednocześnie utrzymując skórę delikatną i nawilżoną.

COCAMIDE DEA
aktywne powierzchniowo, rozproszone mydło i wapń o bardzo niskim poziomie podrażniania skóry

PEG-7 GLYCERYL COCOATE
Naturalny składnik oparty na oleju kokosowym. Redukuje efekt napięcia skóry, pozostawiając dodatkowo na niej warstwę ochronną.

COCAMIDOPROPYLE BETAINE
Czynnik zmiękczający uzyskiwany z oleju kokosowego, stabilizujący pianę i ulegający naturalnej biodegradacji

CHLORHEXYDYNA
Środek o szybkim działaniu odkażającym, skuteczny przeciwko bakteriom Gram+ i Gram– oraz większości infekcji grzybiczych

 W kremie są to:

BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTER
masło drzewa Shea – jego aktywne składniki nadają mu właściwości fizjologicznych, co ma nadzwyczajny wpływ na bliźnienie, nawilżanie i ochronę. Składnik ten jest odpowiedzialny również za uzyskanie lepszych kolorów tatuażu.

PARAFFINUM LIQUIDUM
łagodzący i ochronny olej mineralny

UTLENIONY OLEJ KUKURYDZIANY
Hiper-utleniony olej kukurydziany, który zapewnia wyśmienite właściwości anty zapaleniowe, łagodzi swędzenie, usprawnia przepływ mikro krążenia i odnowę komórek jednocześnie regulując czas bliźnienia.

PANTHENOL
posiada witaminę B5, ma silne właściwości gojące w uszkodzeniach skóry i błon śluzowych. Działa silnie stymulując wzrost i odnowę komórek zwłaszcza w naskórku i skórze właściwej

PRUNUS ARMENIACA KERNEL OIL
olej z orzecha moreli posiadający zdolności do odżywiania powierzchniowych warstw skóry

CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT
calendula olej używany aby łagodzić swędzenie i pewne dermatologiczne infekcje.

Sześć składników, które natłuszczają, nawilżają, przyśpieszają gojenie, łagodzą podrażnienia – wszystko czego potrzeba Twojej skórze, po wykonaniu tatuażu.

Daję tylko jednego minusa – za brak składu po polsku na opakowaniu.

Opakowanie:

Produkty jakiś czas temu zmieniły trochę design i wg. mnie wyszło im to na dobre. Jak dla mnie sam wygląd opakowania jest w ogóle drugorzędną sprawą. Ważniejsza jest dla mnie w tym aspekcie łatwość użycia – i tu mam bardzo pozytywne wrażenia. Żel łatwo się otwiera, nie trzeba się z nim szarpać mokrymi rękami. Krem ma wbudowaną pompkę, co też ułatwia nam aplikację. Zmieniłbym tylko jedną rzecz – zmniejszył dawkę kremu przy jednym naciśnięciu. Jedno naciśnięcie, to dosyć duża ilość kremu, co w przypadku dużego tatuażu jest ok, ale przy mniejszych wzorach często zdarzało mi się nałożyć go za dużo. Zwykle rozsmarowywałem go po prostu w inne tatuaże. [edit] Nie doprecyzowalem jednej kwestii. Oczywiście nie ma przymusu naciskania pompki do samego końca i marnowania kremu. Trzeba po prostu wyczuć moment, w którym pompka podała wystarczająca ilość. Myśle, że każdy nauczył się tego przy wyciskaniu pasty do zębów ;)

Zapach

W końcu tatuaże przestaną mi się kojarzyć z zapachem płynu do higieny intymnej mojej żony. Zapach żelu jest neutralny. Nie pachnie ani ładnie, ani brzydko – nie pachnie wcale, więc każdemu powinno to przypaść do gustu.

Co do kremu, to ma delikatny zapach, ale ten też bardzo szybko się neutralizuje.

produkt46a91471bc3ced266b656c71066d65ac20080922

Praktyka

Jak już wcześniej wspominałem, żel jest wygodny w użyciu, do tego jest neutralny w zapachu, nie ma niczego, do czego mógłbym się przyczepić. Ciężko też stwierdzić, czy działa czy nie, ale skład jak dla mnie – osoby, która miała coś tam wspólnego z branżą farmaceutyczną – jest przekonujący.

Krem również jest wygodny w aplikacji (poza dozowaniem, o którym pisałem wyżej), ale w tym przypadku możemy o nim napisać trochę więcej niż o żelu. Dotychczas używałem różnych środków do smarowania tatuażu w czasie gojenia. Kiedyś był to głównie Alantan, a po jego zmianie składu używałem Bepanthenu. Krem Easy Tattoo różni się totalnie konsystencją od powyższych. Dużo łatwiej się rozsmarowuje, ma lekką, kremową formę. Dosyć szybko siada na skórze i nie trzeba wycierać nadmiaru. W pierwszym momencie bałem się przez to, że tatuaż będzie szybko wysychał. Nie czułem tego, że skóra jest natłuszczona. Jedyną tłustą warstwę widziałem na dłoniach po wtarciu. Na szczęście się myliłem. Tatuaż (o ile oczywiście nie wytrzesz go zaraz u ubranie, pościel czy cokolwiek) jest natłuszczony bardzo cienką, ale wystarczającą warstwą. Z jednej strony po użyciu kremu nie świeci się, z drugiej tatuaż nie wysycha. Nie zauważyłem też, żeby brudził mi ubranie. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Kremu używałem od pierwszego dnia po zrobieniu tatuażu, żeby inne smarowidła nie wpłynęły na moje obserwacje. Miałem trochę obaw, ale wszystko jest jak należy. Ostatni tatuaż po 7 dniach goi się bardzo ładnie, bez strupków czy innych dolegliwości. Wrażenia ze smarowania – bardzo fajne. Produkt – godny polecenia. Na pewno będę używał.

Jest jeszcze jeden plus, o którym muszę napisać. Cały zestaw (czyli żel 125ml+krem 100ml), który wystarcza na więcej niż jeden tatuaż można kupić już za 50zł, np. tutaj.

Na pewno napiszę też jeszcze o jednym produkcie, który posiadam – sztyfcie z filtrem do tatuażu, ale z jego testem czekam na lato (mam nadzieję, że już niedługo).

Jednym słowem - polecam!

A my widzimy się jutro na Tattoofestivalu? Dajcie znać w komentarzu na fanpage’u Bearded, inked and awesome.

Pozdro!

 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • fg2002

    A na wierzch tynk.

  • beardedinkedandawesome

    Rozwiniesz swoją myśl?

  • beardedinkedandawesome

    Rozwiniesz swoją myśl?

  • fg2002

    Przyjdzie walec i wyrówna .

  • Gość: [ew] *.internetdsl.tpnet.pl

    ja zdecydowanie od easy wole tattoo cream z dodatkiem aloesu, jest jeszcze lżejszy, fajnie się wchłania pozostawiając cienka warstwę ochronna.
    Wczoraj na konwencje kupiłam tatoo butter zobaczymy jak się sprawdzi, na początku byłam sceptycznie nastawiona do konsystencji, ale duży plus za fajny cytrusowy zapach :)

  • beardedinkedandawesome

    Miałem wlasnie wczoraj zrobić sobie zakupy na konwencie, ale byłem tak padnięty po sobocie, ze wypadło mi z głowy ;)

  • Gość: [ew] *.internetdsl.tpnet.pl

    coś o tym wiem ;) ale że robiłam nową dziarke, a wszystkie kremy już mi wyszły to musiałam się zaopatrzyć w coś nowego :) i muszę powiedzieć że jak na razie sprawdza się fajnie :) Tattoo butter ma taką gęsta, masełkowatą konsystencję i jest 100% vegan co się chwali :)

© Bearded, inked and awesome
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci