Menu

Bearded, inked and awesome

czyli życie faceta po trzydziestce... Blog nie tylko o brodzie i tatuazu.

Historia pewnej miłości

beardedinkedandawesome

gibon1

Blog beardedinkedandawesome.blox.pl zeminił adres na www.beardedinkedandawesome.pl

Przeczytaj ten artykuł na nowej wersji serwisu! Klik!

 

Tatuaż chciałem mieć odkąd  pamiętam. Miałem nawet swój własny, mały projekt, narysowany w zeszycie (dzięki Bogu, że go nie zrobiłem, bo chodziłbym  teraz z małym, tribalowym smokiem).

Na drugim roku studiów zacząłem pracę za barem - to jeden z tych epizodów, które lubię wspominać do dziś. Robota spoko - dało się zarobić, dało się poimprezować. Super ekipa, super klimat, w który po prostu wsiąkłem. Starsi barmani byli dla mnie niejako autorytetem, więc nie muszę mówić, że skoro Maciej miał wywatuowany brzuch i nogę, a Perez miał swoje chińskie znaczki na łydce, to i ja przypomniałem sobie o tym, że przecież miałem zrobić tatuaż. I tak powoli zbierałem się w sobie.

Jadąc do pracy, ktoś zadzwonił, że nie muszę się śpieszyć, bo nie ma ruchu. Tak, czy siak byłem już w centrum, no to postanowiłem skorzystać z okazji i zorientować się co i jak. Byłem totalnym laikiem. Dziś dziwię się, że ludzie noszą na sobie janusze, bo nie sprawdzają studio przed zrobieniem dziary. Dziś. Wtedy byłem dokłądnie taki sam. Z drugiej strony, internet wtedy raczkował, nie było za bardzo gdzie tego sprawdzać. Teraz warunki są ku temu o niebo lepsze. Pamiętałem, że gdzieś tam w centrum na murze jest napisane "Tatuaże" i tam się udałem.

Jadąc do pracy nie miałem jeszcze poojęcia, co chce sobie zrobić. Musiałem działać szybko. Tak w 3 minuty wymyśliłem - napis "GIBON" na przedramieniu. Wchodzę! Klitka 2x2. Lada, fotel, stolik, nan nim album z wzorami.  Za ladą stał chudy, młody koleżka:

- Ile to będzie kosztowało?

- 30zł od literki. Razem 150zł. Przyjdź za godzinę, to zrobimy.

Wtedy, jeszcze nie dawało mi to nic do myślenia.

Wróciłem za godzinę. Koleś prowadzi mnie na górę po wąskich schodkach, a tam siedzi ON!

Starszy, siwy facet, słusznej budowy. Bordowa koszula, czarna, aksamimtna kamizelka, gruby łańcuch i sygnety. No, wygądał jak z Ojca Chrzestnego. Tylko go, kurwa pocałować w ten sygnet. Przecież taki koleś musi wiedzieć co i jak. Byłem pod takim wrażeniem, że do dziś mam jego widok przed oczami.

Nie zdąrzyłem wyjść spod wrażenia jego wyglądu a już było po wszystkim. Trwało to chyba z godzinę. 5 plam, które przypominały nawet gotykie literki - nie był najgorszy, ale patrzac z perspektywy czasu, mogłem wybrać lepiej (że tak lekko to ujmę). I jak tak sobie przypominam, to jestem nawet w stanie uwierzyć, że te wszystkie janusze mogą się podobać ich posiadaczom. Wtedy ja też byłem zachwycony, mimo krzywego konturu i niedokładnego wypełnienia. Dziś pewnie poszedłbym od razu na poprawkę, ale to było wtedy. Wtedy ten tatuaż był dla mnie idealny.

Tak właśnie zaczęła się moja miłość do dziarania się.

Od tamtego czasu minęło już z 10 lat. Studio, w którym tatuowałem się pierwszy raz, już dawno nie istnieje. Dużo się przez ten czas nauczyłem, dużo dowiedziałem, dużo zobaczyłem. Tatuaż poprawiłem dopiero ze 2 lata temu. Tatuowałem się od tej pory u 10 różnych osób, w:

Bad Mojo Tattoo - u dwóch różnych osób

Electric Sheep Tattoo

Freaky Tattoo - a w zasadzie to częściej u Gabi w domu

Awokado Tattoo - chyba najczęściej

Black Bear Tattoo - u trzech różnych osób

U jakiegoś gościa na Podkarpaciu, którego wygląd wskazywałby, że od postaci plemnika niewiele się ewoluował (uparłem się, że chcę mieć pamiątkę z wakacji i brałem co było)

Talar Tattoo

To, że tatuaż wciąga nie jest wcale zmyślone. Jak masz już jeden, to pewnie zrobisz i drugi. Nie zawsze od razu. Czasem za rok, czasem za dwa, czasem za siedem (mniej więcej tak było u mnie). Na jednym kończy się bardzo rzadko. Mam na sobie sporo lepszych i gorszych dziar, ale nie żałuję żadnej (nawet tej z Podkarpacia). Nieraz musiałem je chować w pracy, nieraz chodziłem w długim rękawie przy 30 stopniach. Co z tego? Nigdy nie żałowałem.

A jaka jest historia Waszego pierwszego tatuażu?

Może macie jakieś ciekawe opowieści związane z Waszymi dziarami?

 

© Bearded, inked and awesome
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci